Strona 1 z 1

Sylwia Plath

: 2010-04-27, 20:09
autor: Margot
Epitafium dla ognia i kwiatu

Jeśli było w twej mocy naciągnąć na strunę
Zielony szczyt tej fali, aby ją ocalić
Czy zakotwiczyć rozedrgane powietrze
W krysztale kwarcu,
Mogłeś pomyśleć o tym jak tych dwoje,
Tę najbardziej bezbronną parę, ustrzec przed dotknięciem,
Które wznieci zazdrość aniołów, podpali i zwęgli
Ich czułe serca jak zapałki.

Nie szukaj skrzynki, której sztuczne oko
Utrwali niespodziany rozbłysk każdej twarzy
W czerni i w bieli, nie próbuj zamrozić
Nagłego lśnienia warg dla przyszłych spojrzeń.
Gwiazdy tracą swe płatki i ciemnieją słońca,
Jednakże możesz starać się jak miód
Gromadzić w głowie owe drogie szczątki.

Pozostawiając ich z ich zaklęciami
Posłuchaj jak nasz wiek, wiek szklany,
Prorokuje kochankom złożenie uścisku
W muzealnej gablocie pod niemym spojrzeniem
Zatrwożonych pokoleń. Oni zamierzają
Podbój królestw popiołu w ciągu jednej chwili
I gromadzić chcą skarby wiary w kopalinie.

Przez to, ze ciała swoje przykuli do skał
I z każdym pocałunkiem tak zwlekali, jakby
Szło o stos dla feniksa, impuls chwili
Kieruje zwinną krew zbyt szybko dla chęci
Jej okiełznania: pędzą jak noc długa
W płomiennym przebudzeniu tętna aż czerwony kur
Spali do szczętu owej komety kwitnienie.

Już świt przycina gwiazdy wypalony knot,
Choć ci szaleńcy chcą mieć go wiecznie zielonym.
I już znużenia wosk zastyga w żyłach,
Mimo iż płoną: śluby swe złamali
I drżą w rosnącym świetle dnia. Promienne ramie
Strąca popiół z oczu kochanków. Płonący wzrok
Pali ciała do kości i pozera ich.