• Ostatnie utwory

OSTATNI Z PATYCZAKÓW


OSTATNI Z PATYCZAKÓW

Bazylika pod wezwaniem Świętych Patyczaków to dość osobliwe miejsce. Nikt właściwie nie wie co to za jedne te Święte Patyczaki: ile ich było, kiedy żyły i za co poszły do nieba. Nie ma nawet pewności jakiemu wyznaniu naprawdę podlega świątynia, dlatego odprawiający tam mszę księża zawsze czują się trochę niezręcznie – nie wspominając już, że nie wiedzą czy przybytek aby na pewno jest w ogóle chrześcijański. W archiwach lokalnego biskupa nie zachowały się żadne dokumenty na temat budowli. Po prostu odkąd gmin pamięcią sięga (czyli 83 lata wstecz, bo tyle ma najstarszy miejscowy) zawsze był tu jakiś proboszcz i już. Tradycji ludowej nie można ot tak podeptać, więc biskup, rad czy nie rad, milcząco zezwala na sprawowanie u Świętych Patyczaków nabożeństw. Na wieki pozostanie też zagadką, dlaczego ów kościół jest uznawany za bazylikę. Kardynałowie unikają rozmawiania o tym miejscu, bo nie mają jak dowieść że budynek jest lub nie jest rzymskokatolicki, lub że ma lub nie ma jakichkolwiek relikwii, a równocześnie niesposobna zakazać wiernym pielgrzymek do owej świątynki. Dlatego hierarchowie kościelni nie rozgrzebują sprawy, milczeniem tworząc pozory, że wszystko z Bazyliką pod wezwaniem Świętych Patyczaków jest w porządku. I pielgrzymki kursują nie niepokojone przez nikogo.
Ale nawet najlepsi wśród kleru aktorzy nie mogą udawać, że nie widzą pielgrzymek owadzich. Otóż każdego roku w sierpniu patyczaki z całego kraju ruszają na wędrówkę, by pokłonić się przed tutejszym ołtarzem – choć kto tam właściwie odgadnie, czy nagięcie czułków oznacza pokłon... Ja w każdym razie nie twierdzę, że znam się na mowie ciała tych stworzeń, a nawet nie mam pewności czy w ogóle istnieje jakaś patyczacza mowa ciała, bo może przecież ich zachowanie nie oznacza zupełnie nic, jak i pielgrzymka może nic nie znaczyć. Jak mówiłem: nie wiem tego. Sądzę też, że człowiek nigdy nie odnajdzie sensu, jaki widzą w swoim zachowaniu patyczaki. Oto, dlaczego tak uważam: przydarzyła mi się bowiem pewna historia.
Dwie godziny i trzy noce temu dałem się namówić koledze, doktorowi psychologii owadziej ze specjalizacją w zwierzęcych zachowaniach parareligijnych, na odwiedzenie Bazyliki Patyczaków. Przybyliśmy tam akurat równocześnie z pielgrzymką tych stworzonek. Miliony śmiesznych, ruchomych kijków z nogami parły ku niewielkiej świątynce. Widząc to, nie mogłem przestać się śmiać. Mój kolega, nazwijmy go Adam, sądził, że umie odczytać mowę patyczaków z ruchu całej ich kolumny. Chciał przetestować swoje odkrycie. Przez chwilę przyglądał się maleńkim pielgrzymom, aż stwierdził: „Patyczaki chyba przekazują, że czują się urażone twoim śmiechem gdy stoisz” „Dlaczego gdy stoję? – spytałem. – Gdybym wyśmiewał je na siedząco, to by nie było im przykro?” „Tego nie wiem” – odpowiedział. Ja zaś zrozumiałem tyle, że Adam źle przetłumaczył język patyczaków na polski, a to dlatego, że język patyczaków zwyczajnie nie istnieje. Nie powiedziałem mu jednak o tym, gdyż naukowcom nie należy prawić podobnych uwag dotyczących zdrowego rozsądku.
Po kolejnej godzinie przyglądania się robactwu, Adam uznał, że dowiedział się, o co chodzi z tą całą pielgrzymką. „Patyczaki przychodzą tu by oddać hołd żyjącemu miliony lat temu ostatniemu z patyczaków, który godnie zakończył żywot całej patyczaczej rasy” – wyjaśnił mi. Nie pytałem jak to możliwe, że ostatni z patyczaków był ostatni, skoro patyczaki wciąż istnieją. Nie mam w zwyczaju krytykować cudzych poglądów religijnych. Zresztą kto wie, może same patyczaki widzą w tym jakiś zakryty dla ludzkiego mózgu sens. Może ludzie nie są w stanie pojąć tego problemu. A może patyczaki obraziły się że je wyśmiałem i celowo wprowadziły Adama w błąd. Albo też mój kolega źle przetłumaczył owadzią mowę. Kto to wie? Kto zrozumie owady, które według samych siebie wyginęły? Ja na pewno nie.
I tylko dla siebie pozostawiam przemyślenie, że być może żaden język patyczaków nie istnieje. A ostatniego patyczaka jaki wchodził do kościoła zamykając kolumnę, rozdeptałem. Nie umiem powiedzieć, czemu to zrobiłem. Jestem pewien, że ginący pod podeszwą owad też nie rozumiał sensu mojego zachowania. Być może nawet zdążył pomyśleć, że ludzie w ogóle nie nadają sensu swoim zachowaniom. Kto wie, jak to z tym wszystkim jest? Ja na pewno nie wiem.
Bo w ogóle niewiele rzeczy wiadomo o czymkolwiek.

Wyświetlenia: 2502  •  Komentarze: 0  •  Napisz komentarz [ Wstecz ]




  • Wyszukiwarka
  • Zaawansowane




  • Link do nas
  • Podziel się linkiem do naszej strony . Użyj poniższego kodu HTML:

    HTML:


    BBCode:



  • Najnowsi użytkownicy

  • Najaktywniejsi

  • Jest 99 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 99 gości

    Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika


  • Statystyki
  • Podsumowanie
    Liczba postów: 114645
    Liczba tematów: 13345
    Liczba ogłoszenń 0
    Liczba przyklejonych: 160
    Liczba załączników 96

    Tematów dziennie: 2
    Postów dziennie: 16
    Użytkownicy dziennie: 0
    Tematów na usera: 4448
    Postów na usera: 13345
    Postów na wątek: 9

    Liczba użytkowników: 3
    Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Valar Morghulis

  • Ankiety
  • W którym okresie żyło ci się najlepiej?

    1944–1954

    14%
    1955–1964

    Brak głosów
    1965-1974

    Brak głosów
    1975-1984

    Brak głosów
    1985-1994

    43%
    1995.-2004

    Brak głosów
    2005-2014

    Brak głosów
    2015-2024

    43%

    Liczba głosów : 7

    Wyświetl temat


  • Clock