Mam zakład odnowy, robię to co czuję,
by przywrócić sprawność, jeśli coś szwankuje,
jestem niczym lekarz – klient, to rzecz święta,
żeby zaspokoić, życzenia klienta.
Nic nie jest na zawsze człowiekowi dane,
czasami ma serce, nie tylko złamane,
chciałby łyknąć tlenu, nie tylko pobiegać,
a tu klapen-dupen! Bo mu coś dolega.
Wtedy taki klient, po pomoc się zgłasza,
tłumaczy, wyjaśnia, za porę przeprasza,
dłużej nie wysiedzi, dłużej nie wytrzyma,
chciałby się poruszać, póki zimy nie ma.
Chce bym go obejrzał, olejem smarował,
by miał lux ciśnienie i się nie blokował,
chce bym się obchodził tak z nim, niczym z jajkiem,
a mnie krew zalewa, na te zachciewajki.
Czuję się zmęczony, lecz taka ma praca,
że muszę go często na plecy odwracać,
czasem mi wychodzi, to między uszami,
że mam do czynienia, głównie z pedałami
serwisant rowerowy
Salon odnowy erekcjato
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość