kable to lancuchy.
jeden do komputera.
kabel laczacy moje sluchawki z walkmanem.
ten ktory laduje moja maszynke do golenia.
ten ktory ozywia moj telewizor sony.
i ten ktory pozwala moim glosnikom oddychac glebokim basem.
sa wszedzie. kable, przewody, druty.
sproboj powiedziec...
fuck them
by znalesc sie gleboko zatopionym w guwnie
wystarczy ogolić się brzytwą , iść na akustyczny koncert w plenerze , przy okazji wytarzać się w błocie i spać pod gołym niebem - i to wcale nie znaczy jeszcze, że wolność się zjawi , wg mnie zamysł jest oparty na złej tezie .